**Noah**
Większość popołudnia spędziłem w sali Emily, dotrzymując jej towarzystwa pod nieobecność mamy. Maszyny cicho szumiały, monitory miarowo pikały, a ja siedziałem na krześle z jakąś książką o duchach, którą ledwie pamiętałem, że kupiłem w sklepiku z pamiątkami. Czytanie jej wydawało się jedyną użyteczną rzeczą, jaką mogłem zrobić.
Początkowo próbowałem — bardzo delikatnie — wyciągnąć z niej






