**Aiden**
Nigdy nie męczyło mnie patrzenie na niego, kiedy spał. Stawało się to moim bardzo przerażającym nawykiem i, stary, to mnie po prostu wykańczało. Tam na zewnątrz był żywym ogniem — szarżował przez boisko, pyskował, sprawiał, że najbardziej skomplikowane zagrywki wyglądały na proste. Nawet w naszym łóżku, przez większość czasu składał się z samej woli walki i głodu, wiecznie goniąc za bóle






