**Noah**
Sylwestrowy poranek wlókł się powoli i był całkowicie pusty. Dom wydawał się zbyt duży, zbyt nieskazitelny, zbyt cholernie daleko od miejsca, do którego należałem. Lexie była na dole, pomagając przy dekoracjach na ostatnią chwilę, a jej śmiech odbijał się echem od marmurów. Ja jednak zostałem na piętrze, za zamkniętymi drzwiami, wpatrując się w telefon, aż w końcu wcisnąłem przycisk *Zadz






