**Aiden**
Nie czekałem, aż wyjdziemy z sądu.
W sekundzie, w której zamknęły się za nami drzwi, Noah się załamał.
Nie dramatycznie. Nie głośno. Po prostu — jakby ktoś go w końcu odłączył od prądu.
Jego oddech się rwał, ostry i szybki, a palce zaciskały się na mojej marynarce, jakby tonął, a ja byłbym jedyną rzeczą, która utrzymuje go w pionie.
— Hej — mruknąłem, biorąc jego twarz w dłonie, zmuszają






