**Noah**
Ta sama rutyna powtarzała się przez cały tydzień.
Inne poranki. Ta sama sala rozpraw. To samo powietrze, które wydawało się zbyt rzadkie, by nim oddychać. To samo pocieszające spotkanie po wszystkim.
Przestałem liczyć, ile osób zeznawało przeciwko mojemu ojcu.
Najpierw ochroniarze z katedry. Spokojni. Profesjonalni. Opisujący broń. Kąt. Moment, w którym wszystko się roztrzaskało.
Potem go






