**Aiden**
Wciąż podziwiałem wspaniałego mężczyznę przede mną, cicho czekającego na mój rozkaz, kiedy asystent sceniczny wrócił z małą skrzynią zawierającą moje rekwizyty. Te, których używałem tylko na moim chłopcu.
„Rozbierz się” – mruknąłem, a mój głos był cichy, lecz nieznoszący sprzeciwu.
Jabłko Adama Noaha drgnęło, gdy przełknął ślinę, a potem skinął głową i uwolnił się od jedynego skrawka mat






