**Noah**
Znów byłem na scenie i, o jasna cholera, najwyraźniej wracałem z wielkim hukiem.
Czekałem na to. Nie z przerażeniem… ale z tą dziwną mieszanką żaru i pokory, która zawsze nadchodziła, gdy zapracowałem na dyscyplinę. To nie był strach. Nawet blisko. Ufałem mu na to zbyt głęboko. To był Aiden – mój Pan, moja miłość, mężczyzna, który trzymał moje serce w swoich dłoniach zarówno na scenie, ja






