**Aiden**
Padł na kolana jak żołnierz czekający na egzekucję – ramiona miał napięte, oddech płytki, a gniew wciąż buzował tuż pod powierzchnią. Ale był posłuszny. Zaprezentował się.
Samo to mówiło bardzo wiele.
Dałem sobie chwilę na uspokojenie, na uwolnienie wszystkich emocji, które w sobie tłumiłem. Ulgi, strachu przed utratą go, a także gniewu i zazdrości, które wciąż mnie trawiły. Nie chciałem






