**Noah**
Reszta tygodnia minęła jak we mgle. Cichy rytm lata – spokój, skradzione chwile, prywatność – prysł, zastąpiony powodzią studentów wypełniających każdy korytarz, ustawiających się w kolejkach do rejestracji, taszczących pudła do akademików. Czułem się, jakby sam kampus budził się, przeciągał i połykał mnie w całości.
A treningi? Treningi to było piekło.
– Na linię! – Głos Trenera przetocz






