Szpitalna sala skąpana była w sterylnym, fluorescencyjnym blasku górnych świateł, gdy zawahałam się na
progu. Strach zżerał mnie od środka, kiedy wpatrywałam się w zamknięte drzwi, za którymi leżał mężczyzna, który dręczył mnie przez zbyt długi czas – Brock.
Odwiedzenie go w szpitalu nie było łatwą decyzją i powątpiewałam, czy słuszną. W piersi dusiło mnie nieprzyjemne uczucie; obawa, że jeśli Bro






