Zacisnęłam pięści z frustracji. Miałam ochotę wykrzyczeć z dachów, że Declan i ja nie mamy już ze sobą nic wspólnego. Ta narracja zaczęła żyć własnym życiem.
To znudzone miasteczko zdawało się bez pamięci zakochać w jego heroicznym wizerunku, a ja nie mogłam zaprzeczyć, że zasłużył na to uznanie, wkraczając do akcji tak jak ubiegłej nocy. Gdyby nie uderzył w Brocka, ten mógłby uciec jeszcze szybci






