Poranne słońce skąpało miasto w miękkim, złocistym blasku, kiedy wpakowaliśmy się do samochodu Rowana, kierując się do kurortu spa, położonego zaledwie godzinę drogi stąd. Napięcie między Chloe a mną było wciąż wyczuwalne, jak niewidzialna ściana, która nas oddzielała. Rowan, będąc wiecznym mediatorem, siedział za kierownicą, zerkając na nas co chwila z niepokojem.
Rowan zorganizował ten jednodnio






