Obudził mnie delikatny aromat smażonego bekonu unoszący się w powietrzu, któremu towarzyszył dźwięk śmiechu i cichego gwaru. Poranne słońce łagodnie muskało moją twarz. Przeciągnęłam się i ziewnęłam, czując spokój w obliczu nowego dnia.
– Sienna! – zawołała Chloe, gdy tylko weszłam do kuchni. Moje serce na jej widok zabiło szybciej. Stała tam w piżamie, przewracając naleśniki z taką gracją i wpraw






