Jego zaproszenie całkowicie mnie zaskoczyło, a implikacje takiego gestu ciążyły mi na sercu. Zabrakło mi słów.
– Ja... nie wiem – wydukałam. – Pójście na pogrzeb Vivienne wydaje się po prostu... dziwne.
Declan skinął głową ze zrozumieniem, a po jego twarzy przemknął cień rozczarowania. – Nie spiesz się. Zrozumiem, cokolwiek zdecydujesz.
Na samą myśl mój umysł wariował. Perspektywa przebywania w ob






