Jazda samochodem na pogrzeb Vivienne wydawała się nie mieć końca, a ciężar obaw gęsto wisiał w powietrzu. Siedząc obok Declana, nie mogłam otrząsnąć się z uczucia niepokoju, które we mnie osiadło. Kiedy tylko zatrzymywaliśmy się na czerwonym świetle, chwytał mnie za rękę, szukając ukojenia, i co jakiś czas ją ściskał.
Mimo okoliczności, odnalazłam krztynę pocieszenia w tym, że nie mierzyłam się z






