Punkt widzenia Anaiah
Poprawiam włosy i sukienkę, zanim wracam do tłumu. Kontynuuję interakcje z gośćmi. Podchodzi do mnie Denise; na jej twarzy błąka się delikatny uśmiech. Kłania mi się nisko.
– Gratulacje, Luno – nie promienieje, ale brzmi szczerze. Kiwam jej głową, po czym podchodzi do mnie kilku wysoko postawionych Likanów.
Pierwszym był Jack, ukłonił mi się, a reszta poszła w jego ślady; woj






