Punkt widzenia Anaiah
Nasz powrót zza miasta do domu był zachwycający; mój przeznaczony przez całą drogę trzymał dłoń wysoko na wewnętrznej stronie mojego uda, prowadząc samochód, a jako że byłam w swawolnym nastroju, celowo go podniecałam. Miał ogromne wybrzuszenie w spodniach i w końcu zaklął.
– Kurwa, skarbie – mruknął, gdy pieściłam jego tors. Uśmiechnęłam się do niego niewinnie.
– Co? Po pros






