Alejandro spuścił nogi z łóżka; jego mięśnie były napięte, jakby już przygotowywał się do wojny.
Prześcieradło zsunęło się z jego talii, odsłaniając twarde zarysy siły, wyrzeźbione przez lata dyscypliny. Sięgnął po porzuconą na krześle koszulę, ale zaciął się, gdy miękki głos Nivery przerwał ciszę.
– Dokąd idziesz?
Odwrócił się lekko, a ciemne włosy opadły mu na czoło. Pytanie było ciche i pełne w






