Cisza się pogłębiła, a Nivera instynktownie wyprostowała się na krześle, zanim wstała wraz z resztą zgromadzonych.
Jej wzrok podążył za delikatnym ruchem, gdy drzwi na tyłach kościoła otworzyły się na oścież.
Wszyscy się odwrócili. Wtedy muzyka wezbrała – taka, od której powietrze zdawało się iskrzyć czymś nieuchwytnym, czymś świętym.
Oto i ona.
Panna młoda ukazała się ich oczom, promienna i zapie






