– Dla mnie obaj jesteście strasznymi mięczakami – szepczę ze zmęczeniem, starając się nie zasnąć.
– Amalie – mówi Cal, wstając i górując nade mną.
– Ama? – szepcze Mark, jakby nie mógł uwierzyć, że się obudziłam.
– Cześć – odpowiadam im. Czuję się potwornie zmęczona, jakby ktoś ciągnął mnie z powrotem w objęcia snu. Coś z tyłu głowy podpowiada mi, że pójście spać to fatalny pomysł. Mrugam oczami,






