– Musisz jechać – wzdycham do Marka, który siedzi za swoim biurkiem. Próbuję ponownie, drugi dzień z rzędu.
– Może mnie nie być prawie tydzień – próbuje się bronić.
– Markus, to pierwszy raz, kiedy usłyszeliśmy choćby szept o Devinie – staram się na niego nie warknąć.
– A co się stanie, jeśli pod moją nieobecność nastąpi atak samotników? – zauważa.
– Poradzimy sobie – mówi Cal.
– Och, jasne, trzym






