Spacer przez terytorium stada wydaje się surrealistyczny. Nic się nie zmieniło, a jednocześnie zmieniło się wszystko. Minęło siedem lat, odkąd po raz ostatni mogłam tak po prostu chodzić po osadzie. Bliźniacy, James i Rose idą ze mną, gdy pokuśtykam ulicami. Naprawdę żałuję, że nie przyjęłam oferty doktora Williama – wujka Willa, jak kazał się nazywać – by podwieźć nas jego samochodem do domu.
Odm






