Biegnę, nie wiem przed czym. Ale wiem jedno: jeśli to coś mnie złapie, będzie po wszystkim. – Beren! – krzyczę, wciąż biegnąc. Nie czuję jej ani nie mogę z nią rozmawiać. Ale ona musi tam być. Wiem, że po prostu musi tam być.
Gałąź smaga mnie po twarzy. Czuję jej uderzenie, które wywołuje łzy w moich oczach. Odmruguję łzy, biegnąc dalej. Zerkam za siebie, żeby sprawdzić, czy dostrzegę to, co mnie






