– Jeśli nie przestaniesz wzdychać, zacznę uderzać głową o ścianę – warczy Vickie, układając mi włosy.
– Przepraszam. To po prostu... – urywam. Znowu jesteśmy w tym samym pokoju, co w zeszłym tygodniu, kiedy próbowałyśmy przygotować mnie do spotkania watahy.
– Wszystko sypie się coraz szybciej? – podrzuca Vickie, kończąc zakręcać lok. Nadaje moim naturalnym falom bardziej wyrazisty kształt. Upina p






