Sebastian obudził się tak, jak przewidywał.
Zeno przez jakiś czas nie będzie w stanie się obudzić; trzymał go na nogach do bardzo wczesnych godzin porannych; minęło niewiele czasu, odkąd Zeno w końcu zasnął.
Wpatrywał się w Zeno, którego trzymał w ramionach, i uśmiechnął się. – Od tego nie ma już odwrotu, skarbie – szepnął do śpiącego Zeno.
Pocałował Zeno w policzek i delikatnie wysunął ramię spo






