– Cześć, Zeno, mogę wejść? – Ken wsunął głowę do pokoju, spoglądając na siedzącego na krawędzi łóżka, rozebranego do pasa Zeno.
Zeno uniósł głowę, by na niego spojrzeć, i powoli skinął głową.
W jego oczach szkliły się łzy, ale w tamtym momencie nie zależało mu już na ukrywaniu ich przed chłopcem; cierpiał tak bardzo, że jego mury obronne runęły, a on nie potrafił dłużej udawać, że jest silny. Po p






