Zeno siedział w swoim pokoju z ręcznikiem ciasno owiązanym wokół pasa.
Nakładał maść na swoje rany, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi.
Zmarszczył brwi, słysząc nieznany rytm. Był pewien, że to nie był Sebastian, który przecież nigdy nie pukał, wiedział też, że Ken od razu zawołałby jego imię zza drzwi; nie brzmiało to również jak starannie przemyślany styl pukania kamerdynera Nicole.
Westchn






