Sebastian cicho uchylił drzwi do pokoju Zeno i wszedł do środka. Zatrzymał się obok łóżka i zaczął wpatrywać się w jego śpiącą, posiniaczoną twarz.
Nigdy wcześniej tak naprawdę nie przyglądał się twarzy swojego pracownika, ale w tamtym momencie uważnie odnotował, że gdyby nie te zasinienia i plastry, Zeno stanowił widok pełen piękna.
Miał w sobie pewien rodzaj uroku, a Sebastian nie potrafił pojąć






