Następnego ranka zostawiłam Lyrę pod opieką Sylasa. Nauczyłam go, jak prawidłowo ją trzymać i karmić. Uśmiechnął się do mnie półgębkiem i powiedział, że całą noc szukał informacji w sieci. To miał być pierwszy raz, kiedy zostawał z nią sam na sam, i był tak zdenerwowany, że ledwo mógł zmrużyć oko.
– Jestem pewna, że świetnie sobie poradzisz – zapewniłam go. Lekko się zaczerwienił na ten komplement






