Oniemiałam na widok ogromu sińców pokrywających nagi tors Nyktosa. Jego zwykle atrakcyjna sylwetka skrywała się pod plamami czerwieni i fioletu. Wściekłe, spuchnięte ślady i nacięcia z kroplami krwi.
– To jest ta lekcja? – zapytałam. We mnie wezbrało oburzenie, sprawiając, że żołądek nieprzyjemnie mi się zacisnął. Chciałam odnaleźć tego, kto mu to zrobił, i odpłacić mu z dziesięciokrotną siłą.
Mam






