Odwracam się gwałtownie i gromię go wzrokiem. — Poddanych? Niewolników? — warczę. — Co to, do cholery, ma być?
Kavros tylko wzrusza ramionami. — To starożytna tradycja Valkarów — mówi. — Wszyscy pracownicy są członkami Dworu Poddanych Valkara. To najwyższy znak zaszczytu.
— Pierdol się — syczę i popycham go w pierś. — Nie będę nosić tego gówna.
— Nie masz wyboru — mówi Kavros z kamienną twarzą. —






