Rozumiem punkt widzenia Nyktosa, chyba. Sprzedałam ubrania, które podarowali mi bracia. Ale on nie musi być teraz takim strasznym palantem.
Próbuje mnie ukarać, dając mi harmonogram niemożliwy do zrealizowania. To irytujące, jasne, ale fakt, że wciąga Lyrę w tę niedorzeczność, sprawia, że kipię ze złości.
– Słuchaj, jeśli chcesz wyżywać się na mnie, w porządku. Nieważne – warczę. – Ale zostaw w to






