Śmiech mój i Lyry zdaje się przełamać część napięcia między mną a Nyktosem. On wciąż wydaje się nieco nieobecny, jakby był rozproszony i może niespokojny, ale nie jest już tak zły. Czuję to jako wygraną.
Oddaje mi Lyrę. Kończę ją wycierać, a potem kładę na przewijaku, by założyć jej pieluchę.
Nyktos podchodzi do zlewu i odkręca wodę.
Kończę przewijać Lyrę, zanim na niego spoglądam. Kiedy to robię,






