Po rozłączeniu się, Louisa nie analizowała tej rozmowy. Po prostu otworzyła swoją kanapkę i zaczęła jeść.
Jednak Marlee wyglądała na oszołomioną. – Pani Forbes... – zaczęła z wahaniem.
– O co chodzi? – Louisa zerknęła na wyraz jej twarzy.
– Jeśli przed chwilą dobrze usłyszałam, wymieniła pani dwa nazwiska – powiedziała ostrożnie Marlee.
– A czy jest w tym jakiś problem? – Ton Louisy był niedbały,






