Louisa w końcu została i weszła za Julianem do klubu, gdzie z szacunkiem powitał ich menedżer recepcji. "Panie Tudor, pan Getty już czeka w środku. Proszę, zaprowadzę pana".
"Dziękuję" – odpowiedział krótko Julian.
Louisa zamarła na dźwięk tego nazwiska. Pan Getty? Ten sam, który przysłał Różę Jerychońską – chłopak Juliana? Dlaczego Julian zabrał ją na spotkanie z nim?
Zanim zdążyła wymyślić wymó






