Louisa napotkała chłodne, głębokie spojrzenie Juliana. Jego twarz była pozbawiona wyrazu – zniknęło ciepło, do którego zdążyła się przyzwyczaić.
Wydawał się zdystansowany i wyobcowany, jakby między nimi nigdy nic nie zaszło. Zupełnie jakby cała jego czułość była tylko snem.
Odpowiedziała na jego chłód równie uprzejmie. „Dzień dobry, panie Tudor”.
Julian skinął lekko głową. „Dzień dobry”.
Louisa g






