Louisa pchnęła drzwi.
Ani śladu Juliana. Słyszała, jak rozmawiał przez telefon w sypialni.
Nie chcąc mu przeszkadzać, usiadła przy stole w jadalni. Julian zamówił już kolację — nic ekstrawaganckiego, zaledwie cztery dania i zupa, same jej ulubione potrawy.
Ale w tej chwili Louisa nie miała apetytu. W jej umyśle wciąż odtwarzały się wydarzenia z minionego dnia.
Sad idealnie pasował do opisu Vivian.






