– Dobrze, niech będzie kolacja – powiedział Julian, puszczając ją.
Louisa nie dosłyszała jego słów; całą swoją uwagę skupiała na starodruku w swoich dłoniach. Jej oczy błyszczały, gdy delikatnie go gładziła, jakby był najcenniejszym skarbem.
Julian obserwował ją z lekkim uśmiechem igrającym na wargach.
Ogarnęła ich spokojna atmosfera.
Seria głośnych, gniewnych klaksonów nagle zrujnowała ten spokój






