Julian szedł na przedzie, a za nim podążały dwie osoby.
Jedną z nich był Teddy.
Drugą był prawnik Grupy Tudor.
Louisa miała już podejść do Juliana, kiedy z biura wyszedł również szef policji, witając Juliana szerokim uśmiechem i wyciągając dłoń. – Panie Tudor, co pana tu sprowadza tak nagle? Nie przysłał pan wcześniej żadnej wiadomości. Czy to jakaś pilna sprawa?
Julian uprzejmie uścisnął mu dłoń.






