George wpatrywał się mrocznie w Louisę, nie odzywając się ani nie schodząc z drogi.
Tymczasem Angelina z ekscytacją patrzyła na Juliana.
Kto mógłby pojąć to przerażające uczucie?
Tych dwoje – jedno wpatrzone tylko w Louisę, drugie tylko w Juliana.
Jak dwoje zboczeńców.
Nagle George uśmiechnął się złośliwie i popchnął Angelinę w stronę Juliana. – Idź do swojego przystojnego dżentelmena. Tak bardzo






