Leroy podał przybory.
Ku zaskoczeniu wszystkich, Louisa pozostała całkowicie posłuszna, gdy Julian opatrywał jej rany, nie stawiając najmniejszego oporu.
Stojąc bezużytecznie z boku, Leroy pomyślał: „Więc przyjechałem tu na marne?” Najwyraźniej był tylko rekwizytem w ich małej scenie.
Z cierpkim uśmiechem zerknął na Juliana. „Następnym razem, gdy stanie się coś takiego, panie Tudor, może pan pomin






