Julian spojrzał na jej pełen samozadowolenia wyraz twarzy i uśmiechnął się półgębkiem. "Nagrodą jest to, że... w sobotę pojedziesz ze mną w podróż służbową."
To jedno zdanie wystarczyło, by powietrze w samochodzie zamarzło.
Louisa posłała mu mordercze spojrzenie. "Panie Tudorze, chyba zdaje pan sobie sprawę, że podróże służbowe to kary, a nie nagrody?"
"Czyżby?" Zaledwie jedno rzucone od niechceni






