– Więc – uśmiechnęłam się, trzymając w ramionach najnowszego członka naszej królewskiej watahy, uśpioną, małą kupkę szczęścia, której maleńkie powieki i różowe, pulchne usteczka drżały co jakiś czas, a moje serce po prostu miękło. – Jak ty i Laker postanowiliście ją nazwać?
Ostana uśmiechnęła się na ten widok, łzy szkliły się w jej oczach z powodu nowego dziecka i bez wątpienia podwyższonego pozio






