„Przepraszam” – spróbowałam ponownie, gdy Emrys skończył oglądać moją posiniaczoną szyję, oczyszczając kilka śladów po ugryzieniach, które zostawiły zęby Jacksona, choć na szczęście wszystko pewnie i tak miało się zagoić, jeśli nie do jutra, to następnego dnia; nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa, poza kilkoma przekleństwami, które mój przeznaczony mruczał pod nosem, patrząc na moją siniejącą skórę






