*Punkt widzenia Emrysa*
Wszystko idzie nie tak.
Okej, cóż, może nie wszystko... Ale spora część tego gówna właśnie się posypała.
Laker obserwował mnie uważnie i każdy, kto by go teraz zobaczył, z trudem uwierzyłby, że tego ranka tańczył w różowej paczce przed moimi podwładnymi; jego zielone oczy były zasnute decyzjami, które on i jego wilk starali się podjąć, a ja spacerowałem tam i z powrotem prz






