Thomas przygryzł wargę, patrząc na nas. Oczy miał rozszerzone ze strachu, ale nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który wykwitł na moich ustach; przed nami stał samochód, który Emrys zamierzał wręczyć mi jako prezent na urodziny i z okazji połączenia, zanim wszystko wzięło w łeb, a teraz czarne audi lśniło w świetle naszego garażu.
– Luno – zaczął Thomas łamiącym się głosem. – Jesteś pewna...
– Ma






