– Emrys, nic nam nie jest – obiecałam. – Po prostu robimy pewien research.
Proszę bardzo... Żadnych kłamstw.
– Jaki research? – wycedził przez zęby, a ja już mogłam wyobrazić sobie mojego marszczącego brwi mate, jego dłoń przeczesującą atramentowoczarne loki i ściskającą telefon tak mocno, że wszyscy dziwili się, iż ten jeszcze nie pękł. – Albo czy w ogóle chcę wiedzieć?
– Czy możemy prosić o






