*Perspektywa Emrysa*
Pchając do przodu naostrzone ostrze, które połyskiwało w świetle słońca wysoko w górze, i wiedząc, że trafiłem skurwysyna po tym, jak lodowe odłamki odskoczyły, boleśnie tnąc moje policzki, wydałem z siebie warkot, który wystarczył, by twarda ziemia zadrżała...
Celeste miała rację; powinienem był dać jej znać o tych podłych stworzeniach przed nadejściem takiego ataku, nawet






