Nadszedł poniedziałek, a ja czułam zdenerwowanie, udając się do siedziby firmy, w której byłam zatrudniona. Nigdy wcześniej tam nie byłam, ale budynek w centrum miasta robił wrażenie. Zaprowadzono mnie na odpowiednie piętro, gdzie przywitał mnie asystent pana Hayesa. Podziękował mi za uratowanie jego szefa wtedy, gdy wyjechał z miasta, i zaproponował kawę. Odmówiłam, bo i tak byłam już wystarczają






