Miło było mieć Rykera za towarzysza. Jak zwykle mnie uspokoił. Czułam zażenowanie tym, że płakałam jak dziecko. To nie była atrakcyjna cecha i sprawiała, że wyglądałam na słabą. Nie powinno mnie to obchodzić, ale jednak obchodziło. Nie chciałam wyjść na słabą przed nim — obwiniałam za to moje szczeniackie zauroczenie. Podczas jedzenia włączyłam w telewizji serial, który oboje oglądaliśmy. Jedliśmy






